Ja sem nietoperek

TYTUŁ
Batman: Początek (Batman Begins)

O CZYM?
O tym, że tytuł jest dość klarowny, żebym nie musiał pisać streszczenia.

PLUSY:
+ Gdy Christopher Nolan bierze się za film wiadomo, że będzie co najmniej przyzwoity i tak też jest.
+ Kolejny udany restart znanej serii komiksowej (choć w przeciwieństwie do X-Men uważam, że rycerz Gotham w reżyserii Tima Burtona jest równie dobry).
+ Ciekawa intryga.
+ Powrót do starej szkoły, czyli użycie, gdzie to tylko możliwe prawdziwej scenografii, zamiast ślepego polegania na komputerze.
+ Jeśli już pojawiają się komputerowe efekty to są użyte z umiarem
+ Dobre nakreślenie postaci.
+ Ogólnie udana próba stworzenia Batmana tak realistycznego jak to tylko możliwe (nowy Batmobil? Mistrzostwo świata).
+ Brak Vicky Vale! Zamiast piszczącej i krzyczącej Kim Basinger z wersji burtonowskiej mamy Rachel, której współczynnik irytacji jest dość niski.
+ Praca kamery (w niektórych momentach)

MINUSY:
- Praca kamery (w innych momentach).
- Umówmy się, że Christian Bale nie jest dobrym aktorem, po prostu jest dobrze obsadzany razem ze swoją chrypką.
- Umówmy się też, że ogólnie aktorstwo się nie wybija (żeby nie było, to też nie przeszkadza).
- Za mało mroczne Gotham – zazwyczaj miasto miało wręcz gotycki klimat, tutaj jest jakoś tak brązowo. Można pomyśleć, że film nakręcono w sepii (pod względem atmosfery Tim Burton wygrywa z Nolanem).
- Montaż zbyt często jest zbyt chaotyczny, szczególnie w scenach akcji, a to jest niestety ważne.
- Muzyka jest tylko OK (a w porównaniu ze ścieżką Danny’ego Elfmana napisaną do wersji z 1989 roku wypada blado).

PODSUMOWANIE
Mimo wymienionych wad nie mogę nazwać „Batman Begins” filmem złym w jakimkolwiek stopniu. Tak, ma swoje mankamenty, ale z drugiej strony to naprawdę konsekwentny blockbuster, w którym efekty specjalne nie przejmują kontroli nad filmem. Szkoda, że trochę zatracono klimat oryginału, ale mam nadzieję, że sequel naprawia te błędy („Mroczny rycerz” jest następny na mojej kolejce). Jeśli ktoś natomiast nie zna postaci Batmana, na pewno odbierze film o wiele lepiej. Ja póki co wybieram wersję Burtona, mimo boleśnie irytującej Vicky Vale, ale żeby nie było – seansu pierwszej wersji nolanowskiej nie żałuję.

OCENA
5.8/10

REKOMENDACJA
Mimo mankamentów nadal jest dobrze, można oglądać bez bólu i wyrzutów sumienia.

Tom Braider